Wakacyjna środa w Filii Chorzeń zaczęła się tradycyjnie czytaniem. Seria Pani Elizy Piotrowskiej o cioci Jadzi wzbudza powszechną sympatię i uśmiech na twarzach, niezależnie czy są to twarze dzieci czy dorosłych. Jednakże, nawet taka autorka jak Pani Eliza, wywołująca salwy śmiechu podczas czytania jej książek, potrafi zaskoczyć "mroczną" atmosferą.

Albowiem... Tajemnicza, zakapturzona postać, która buszuje po nocach, za to w dzień jej nie widać, jeszcze bardziej tajemnicze błyski pojawiające się na czarnym niebie ni stąd, ni zowąd nad domem owego jegomościa... to historia o Czarnym Ludzie, którą usłyszały dzieci w dniu dzisiejszym. Historia ta skończyła się na szczęście niestrasznie, a jej ornitologiczne zawiłości tłumaczą dziwne zachowanie człowieka w kapturze. Ale nie tylko tę jedną "straszną" opowieść dzieci dzisiaj usłyszały. Wiejskie klimaty pozostałych opowiadań pozwoliły im stworzyć obraz wsi polskiej z najprawdziwszej soli, z najprawdziwszym zbożem, a i najprawdziwszej lawendy w nim nie brakowało.